Cute Polka Dotted Grey Bow Tie Ribbon Szabeli w domu

niedziela, 13 września 2015

Piórko 2015

Konkurs organizowany przez Biedronkę skusił i mnie. I nawet niekoniecznie z powodu nagrody (choć nie ukrywam, że doskonale wiem, na co bym ją przeznaczyła ;) ). Możliwość zobaczenia własnych prac w książce była niezwykle kusząca. Zgłoszeń było ponad 1000, zatem szanse miałam marniutkie. Ale spróbować trzeba było.
Gdy zobaczyłam nagrodzone prace, byłam bardzo ciekawa tego, jak musiały wyglądać pozostałe, że zostały uznane za gorsze. Przeszukując czeluści sieci, udało mi się znaleźć parę kompletów. I jestem zaskoczona. Są piękne, kolorowe, nietuzinkowe. Tak własnie wyobrażam sobie ilustracje w książce przeznaczonej dla dzieci w wieku 4-10 lat - taki jest przedział wiekowy odbiorców. W swojej karierze zawodowej miewałam sporo do czynienia z dziećmi i wiem, że te odrzucone przemówiłyby bardziej do ich poczucia estetyki. No ale wygrały prace w klimacie tego, co tworzy jury i tego, co widzimy w polskich wydawnictwach dla najmłodszych. Nie mnie oceniać czy to dobrze, czy źle. O gustach podobno się nie dyskutuje. 

Co do samego utworu, to serdecznie polecam. Dawno nie czytałam tak ciepłej opowieści. Tutaj nie mam nic do zarzucenia (choć pozostałych opowiadań konkursowych nie znam).

Wklejam zatem kilka moich prac. Poniżej wklejam też linki do odnalezionych prac innych uczestników. 

Zapraszam także do dodawania swoich linków z pracami konkursowymi. Z wielką przyjemnością będę aktualizowała post.









LINKI DO PRAC INNYCH UCZESTNIKÓW





Szabeli

sobota, 12 września 2015

Motyl w stylu shabby

Ostatnio więcej rysuję, niż "rękodzielniczę", choć jakby nie patrzeć nadal jest to jakaś forma rękodzieła. Wytworzyłam taki oto obrazek. W rękę wpadła mi, zrobiona jakiś czas temu, ramka i okazało się, że pasuje rozmiarowo. Nie przypuszczałam, że stylistycznie motyl będzie pasował do stylu shabby, ale chyba jest nieźle.






Szabeli

środa, 26 sierpnia 2015

Akwarelowe obrazki - krok po kroku

Miałam wolnych kilka godzin, postanowiłam zatem coś namalować. Padło na motylki. Jako że praca szła dość sprawnie, powstały dwa obrazki.



A oto jak powstały...




Potrzebne były:
- blok do akwareli - grubszy, fakturowany, dzięki czemu mniej wygina się pod wpływem wody,
- farbki akwarelowe - mogą być nawet takie najtańsze z "kiosku",
- pędzelek - najlepszy jest taki dość cienko zakończony,
- ołówek,
- biały żelopis lub wykałaczka i farba biała (do poprawienia kropek na skrzydełkach),
- czarny cienkopis,
- kredki lub pastele suche (opcjonalnie),
- dodatkowo użyłam taśmy malarskiej, za pomocą której przykleiłam kartkę do podłoża, by się nie przesuwała i mniej wyginała pod wpływem wody,
- przyda się również ramka, o której na zdjęciu zapomniałam ;)




Do kartki przykładam szybkę wyjętą z ramki, odrysowuję ołówkiem i wycinam. Następnie na kartce rysuję/odrysowuję kształt motylka.


Kartkę przyklejam taśmą malarską do sztywnego podłoża. I mogę zabierać się do kolorowania.


Kolor na skrzydełkach nakładam od środka, następnie moczę pędzelek w wodzie i delikatnie rozprowadzam farbę ku zewnętrznym krańcom. Lepiej zacząć od małej ilości koloru, by potem można było dodawać  w miarę potrzeby i ochoty.
Aby dodać tło, nakładam wodę za pomocą pędzla, pilnując, by nie dotykała pomalowanych już elementów (bo wszystko się rozmyje), a następnie nakładam odrobinę rozwodnionej farby i delikatnie rozprowadzam po namoczonym obszarze. Gdy wszystko wyschnie, dodaję kleksy - pstrykam pędzelkiem z farbą, przysłaniając jednak rysunek, gdyż tam plam nie chcę.


Po całkowitym wyschnięciu, dodaję kontury. Kartka musi być sucha, gdyż cienkopis nie jest wodoodporny.


Wypełniam to, co winno być wypełnione.


Używając kredek lub, jak w tym przypadku, suchych pasteli (które potem utrwalam lakierem do włosów), wzmacniam trochę kolor. Białym żelopisem lub farbą i wykałaczką dodaję i poprawiam kropeczki na skrzydłach. 



Wkładam obrazek w ramkę, stawiam na półce i gotowe :)

Czas pracy - około 1h
Całkowity koszt produkcji - 5-7zł


Jeśli nie mamy siły i ochoty na szkicowanie motylka, można posłużyć się stempelkami i wodoodpornym(!) tuszem. Stempelki muszą być niewypełnione, z prześwitami, byśmy mogli swobodnie nakładać kolor. Poniżej przykłady znalezione w sieci.

źródło - internet

źródło - internet


Szabeli

piątek, 24 lipca 2015

Deseczka i usteczka

O mamuńciu, wieki mnie tu nie było. Ale jestem. 
Dziś przedstawiam dwie moje prace. Pierwsza z nich, deska, wykonana już jakiś czas temu. Czeka na polakierowanie. Ale lakier się skończył. Zatem trochę poczeka ;) Do jej wykonania użyłam deski (no też mi odkrycie), szarej i białej farby akrylowej, spękacza jednoskładnikowego i szablonu z różyczkami. 



Druga praca to rysunek wykonany za pomocą farb akwarelowych, suchych pasteli i  białego żelopisu. Ramka zrobiona już jakiś czas temu. Jakiś rok temu, jeśli mam być szczera. Biel, czerwień i szarość to chyba moje ulubione połączenie kolorystyczne. Tak, zdecydowanie je lubię.



Lato, trwaj... Wreszcie nie marznę. Taki drobiazg, a jak życie polepsza.

A na koniec, mój Władzio kochany. Futrzak malutki dziś kończy czternasty miesiąc życia.



Pozdrawiam serdecznie


Szabeli

piątek, 12 czerwca 2015

Kredka świecowa z recyklingu

Będąc w jednym z supermarketów, natknęłam się na fantastyczne foremki silikonowe w zawrotnej cenie 2,99zł sztuka. Oczywiście wzięłam. W planach miałam robienie ozdobnych mydełek. Nawet coś spróbowałam, ale poniosłam porażkę. Oczywiście wiem co zrobiłam nie tak i będę próbowała aż do skutku :) W domu znalazłam za to pudełeczko z połamanymi kredkami świecowymi. Pomyślałam, że jeśli czegoś nie wykombinuję, to nie będę sobą. To pokombinowałam. Oto efekt:



Dinozaur ten to całkowicie zdatna do użytku wielokolorowa kredka świecowa. Świetny prezent dla dziecka. A oto jak powstała:



Do przygotowania kredki potrzebowałam silikonowej foremki i... kredek świecowych. Kredki "obrałam" z papierków i połamałam na kawałki.


Połamane kredki (plus kilka kawałków z wspomnianego wyżej pudełka) wrzuciłam do foremki zapełniając 3/4 jej wysokości. Starałam się przemieszać kolory, by końcowy efekt był ciekawszy.


Tak przygotowaną foremkę wstawiłam do piekarnika nagrzanego do około 150 stopni. Co jakiś czas kontrolowałam stopień rozpuszczenia kredek. Po około 10 minutach foremkę ostrożnie wyjęłam. Wyglądało to tak:


Do mazi wsypałam trochę brokatu i delikatnie wymieszałam patyczkiem. Niestety chyba mam za lekki brokat, gdyż nic nie opadło na dno. W związku z tym moja kredka jest brokatowa tylko od spodu :)
Zostawiłam wosk na stole, by odrobinę stężał. Następnie wstawiłam do lodówki. Po około dwóch godzinach kredkę można było ostrożnie wyjąć z foremki. 


Na powyższym zdjęciu widać spody moich kredek. Szału nie ma. Za to wierzch kredek to inna bajka. Piękne, kolorowe dinozaury gotowe.



Niestety nie mogę doczyścić foremki z wosku. Będzie zatem używana tylko do robienia świecówek. A ja w poniedziałek pędzę po nowe foremki :D


Szabeli