I znów brak weny do tworzenia. Ręce jednak trzeba czymś zająć. Oto Dita.
Szaba
piątek, 9 stycznia 2015
środa, 17 grudnia 2014
Chustecznik do kompletu
Jak tytuł wskazuje, chustecznik został wykonany jako pewnego rodzaju uzupełnienie kompletu. Dlatego też i kolory, i szablon były z góry narzucone.
![]() |
| A to pierwsza część kompletu. Wykonana ładnych parę miesięcy temu. Różnice w kolorze na zdjęciach wynikają wyłącznie z różnic w nasłonecznieniu pomieszczenia. |
I na koniec trochę pomarudzę. Jako, że czas mnie gonił, a w dodatku posiadałam kartę upominkową do Empiku, zakupu chustecznika dokonałam właśnie w tym przybytku. Będąc tam kilka tygodni wcześniej rzuciłam okiem na produkty do rękodzieła i przy okazji na ceny. Gdy okazało się, że potrzebuję materiałów na już, a czas oczekiwania u mojego ulubionego producenta to ok. 3 dni, popędziłam do sklepu i... zdziwiłam się. Ceny praktycznie każdego z oglądanych wcześniej przedmiotów podskoczyły. Może 1-2 złote (5zł w wypadku niektórych bloków Canson!) to nie majątek, ale jakieś to takie niesmaczne. Ode mnie wielki minus dla tej sieci.
Szaba
czwartek, 23 października 2014
Minimalistycznie. Dzieci.
I znów naszła mnie ochota na nabazgranie kilku prac. Tym razem minimalistycznie. Pierwszy raz w życiu rysowałam dzieci.
Ale mnie ta jesień już wymęczyła. Siedzę i marznę. A kaloryfery zimne. Ech, te spółdzielnie mieszkaniowe :)
A Wy jak sobie radzicie z jesienną deprechą?
Szaba
środa, 24 września 2014
Lepiej całuję...
I już jesień. A ja lubię słońce i ciepło. Zaczyna się trudny dla mnie czas, gdyż jestem książkowym przykładem "zmarźlucha". Oby do wiosny!
W chwili natchnienia do pracy postanowiłam wykorzystać drugą z zakupionych desek. Tym razem postawiłam na szarość. Do tego napis na Nitro i lakier.
Dziś Władzio kończy cztery miesiące. Z tej okazji minisesja zdjęciowa w promieniach słońca. Jutro kolejna wizyta u pana doktora. Trochę tam się nachodziliśmy. I obawiam się, że jeszcze trochę pochodzimy, gdyż kotek pierwsze miesiące życia spędził w niezbyt przyjaznym mu miejscu. Gdy go pierwszy raz zobaczyłam, był przerażoną, nieruchomą włochatą kulką, z przyciętymi wąsikami, w uszach tańcował świerzb, a na skórze szalały ogniska grzyba. Nie mogłam go tam zostawić. Ale walczymy, walczymy. Trzymajcie kciuki za malca.
Szaba
środa, 17 września 2014
Home sweet home
Dziś krótko. Ramkę kupiłam w Pepco. Spodobała mi się, choć jest z plastiku i pochodzi z wiadomo jakiego kraju. Będę musiała zrehabilitować się i uciszyć sumienie, kupując przez rok produkty wyłącznie pochodzenia polskiego (tylko czy to możliwe?).
Napis wykonałam za pomocą Nitro, na pomalowanym białą farbą kawałku tektury.
![]() |
| Zbliżenie na detale |
![]() |
| Ramka była prezentem dla pewnej wspaniałej kobiety |
![]() |
| No dobra, kupiłam kilka tych ramek :) |
A ta kupka futra to sprawca mojego permanentnego braku czasu na wszystko inne :) Mój Władysław. Bo przecież rękodzielniczki to głównie kociary, prawda?
Szaba
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















