Cute Polka Dotted Grey Bow Tie Ribbon Szabeli w domu

środa, 26 sierpnia 2015

Akwarelowe obrazki - krok po kroku

Miałam wolnych kilka godzin, postanowiłam zatem coś namalować. Padło na motylki. Jako że praca szła dość sprawnie, powstały dwa obrazki.



A oto jak powstały...




Potrzebne były:
- blok do akwareli - grubszy, fakturowany, dzięki czemu mniej wygina się pod wpływem wody,
- farbki akwarelowe - mogą być nawet takie najtańsze z "kiosku",
- pędzelek - najlepszy jest taki dość cienko zakończony,
- ołówek,
- biały żelopis lub wykałaczka i farba biała (do poprawienia kropek na skrzydełkach),
- czarny cienkopis,
- kredki lub pastele suche (opcjonalnie),
- dodatkowo użyłam taśmy malarskiej, za pomocą której przykleiłam kartkę do podłoża, by się nie przesuwała i mniej wyginała pod wpływem wody,
- przyda się również ramka, o której na zdjęciu zapomniałam ;)




Do kartki przykładam szybkę wyjętą z ramki, odrysowuję ołówkiem i wycinam. Następnie na kartce rysuję/odrysowuję kształt motylka.


Kartkę przyklejam taśmą malarską do sztywnego podłoża. I mogę zabierać się do kolorowania.


Kolor na skrzydełkach nakładam od środka, następnie moczę pędzelek w wodzie i delikatnie rozprowadzam farbę ku zewnętrznym krańcom. Lepiej zacząć od małej ilości koloru, by potem można było dodawać  w miarę potrzeby i ochoty.
Aby dodać tło, nakładam wodę za pomocą pędzla, pilnując, by nie dotykała pomalowanych już elementów (bo wszystko się rozmyje), a następnie nakładam odrobinę rozwodnionej farby i delikatnie rozprowadzam po namoczonym obszarze. Gdy wszystko wyschnie, dodaję kleksy - pstrykam pędzelkiem z farbą, przysłaniając jednak rysunek, gdyż tam plam nie chcę.


Po całkowitym wyschnięciu, dodaję kontury. Kartka musi być sucha, gdyż cienkopis nie jest wodoodporny.


Wypełniam to, co winno być wypełnione.


Używając kredek lub, jak w tym przypadku, suchych pasteli (które potem utrwalam lakierem do włosów), wzmacniam trochę kolor. Białym żelopisem lub farbą i wykałaczką dodaję i poprawiam kropeczki na skrzydłach. 



Wkładam obrazek w ramkę, stawiam na półce i gotowe :)

Czas pracy - około 1h
Całkowity koszt produkcji - 5-7zł


Jeśli nie mamy siły i ochoty na szkicowanie motylka, można posłużyć się stempelkami i wodoodpornym(!) tuszem. Stempelki muszą być niewypełnione, z prześwitami, byśmy mogli swobodnie nakładać kolor. Poniżej przykłady znalezione w sieci.

źródło - internet

źródło - internet


Szabeli

piątek, 24 lipca 2015

Deseczka i usteczka

O mamuńciu, wieki mnie tu nie było. Ale jestem. 
Dziś przedstawiam dwie moje prace. Pierwsza z nich, deska, wykonana już jakiś czas temu. Czeka na polakierowanie. Ale lakier się skończył. Zatem trochę poczeka ;) Do jej wykonania użyłam deski (no też mi odkrycie), szarej i białej farby akrylowej, spękacza jednoskładnikowego i szablonu z różyczkami. 



Druga praca to rysunek wykonany za pomocą farb akwarelowych, suchych pasteli i  białego żelopisu. Ramka zrobiona już jakiś czas temu. Jakiś rok temu, jeśli mam być szczera. Biel, czerwień i szarość to chyba moje ulubione połączenie kolorystyczne. Tak, zdecydowanie je lubię.



Lato, trwaj... Wreszcie nie marznę. Taki drobiazg, a jak życie polepsza.

A na koniec, mój Władzio kochany. Futrzak malutki dziś kończy czternasty miesiąc życia.



Pozdrawiam serdecznie


Szabeli

piątek, 12 czerwca 2015

Kredka świecowa z recyklingu

Będąc w jednym z supermarketów, natknęłam się na fantastyczne foremki silikonowe w zawrotnej cenie 2,99zł sztuka. Oczywiście wzięłam. W planach miałam robienie ozdobnych mydełek. Nawet coś spróbowałam, ale poniosłam porażkę. Oczywiście wiem co zrobiłam nie tak i będę próbowała aż do skutku :) W domu znalazłam za to pudełeczko z połamanymi kredkami świecowymi. Pomyślałam, że jeśli czegoś nie wykombinuję, to nie będę sobą. To pokombinowałam. Oto efekt:



Dinozaur ten to całkowicie zdatna do użytku wielokolorowa kredka świecowa. Świetny prezent dla dziecka. A oto jak powstała:



Do przygotowania kredki potrzebowałam silikonowej foremki i... kredek świecowych. Kredki "obrałam" z papierków i połamałam na kawałki.


Połamane kredki (plus kilka kawałków z wspomnianego wyżej pudełka) wrzuciłam do foremki zapełniając 3/4 jej wysokości. Starałam się przemieszać kolory, by końcowy efekt był ciekawszy.


Tak przygotowaną foremkę wstawiłam do piekarnika nagrzanego do około 150 stopni. Co jakiś czas kontrolowałam stopień rozpuszczenia kredek. Po około 10 minutach foremkę ostrożnie wyjęłam. Wyglądało to tak:


Do mazi wsypałam trochę brokatu i delikatnie wymieszałam patyczkiem. Niestety chyba mam za lekki brokat, gdyż nic nie opadło na dno. W związku z tym moja kredka jest brokatowa tylko od spodu :)
Zostawiłam wosk na stole, by odrobinę stężał. Następnie wstawiłam do lodówki. Po około dwóch godzinach kredkę można było ostrożnie wyjąć z foremki. 


Na powyższym zdjęciu widać spody moich kredek. Szału nie ma. Za to wierzch kredek to inna bajka. Piękne, kolorowe dinozaury gotowe.



Niestety nie mogę doczyścić foremki z wosku. Będzie zatem używana tylko do robienia świecówek. A ja w poniedziałek pędzę po nowe foremki :D


Szabeli

piątek, 29 maja 2015

Zapach do domu


I znów zrobiłam coś, z czego nie do końca jestem dumna. Mianowicie skusiłam się ponownie na produkt z Pepco, a co za tym idzie, produkt z PRC :( Staram się jak najrzadziej kupować chińszczyznę, tym razem uległam i nabyłam odświeżacz powietrza, którym, na marginesie, też jestem przeciwna. Wolę zapach świeżo pieczonego ciasta, kwiatów bzu, a nie jakąś chemię. No ale ten gipsowy aniołek był tak piękny, że ręka sama powędrowała na półkę.



Perełka i chwost są raczej tandetne, ale w końcu czego się spodziewać za 10zł?



Zastanawiam się, czy, gdyby samemu wykonać odlewy gipsowe, chłonęłyby zapach tak samo, jak ten.


Szabeli

czwartek, 7 maja 2015

Gałkowo mi...

Nie chodzę po sklepach. Nie lubię. Ale jeśli już jestem w galerii handlowej, to do Home&You zawszę zajrzę. Nieraz znajdzie się coś przyjemnego dla oka w cenie przyjemnej dla portfela. Tym razem znalazłam gałki meblowe. Widziałam je wcześniej na stronie w internecie, ale po dodaniu kosztów przesyłki stwierdziłam, że jednak nieee. Poza tym nie wiedziałam, czego się spodziewać. Na obrazku wszystko wygląda ładnie. 
Dziś zobaczyłam je na żywo i zakochałam się. Wykupiłam wszystkie :) Te w kształcie dyni były tylko dwie, a główek Buddy znalazłam sztuk sześć. Nie mam pojęcia do czego zostaną użyte. Coś na pewno wymyślę.



Tak, tak!  2,25zł sztuka. I jak tu nie brać?



W koszyczku pozostawiłam jedną gałkę taką jak ta ze zdjęcia poniżej. Była śliczna. Także ceramiczna. Ale stwierdziłam, że jedna to na nic mi się nie przyda. Teraz żałuję. Bo do czegoś na pewno by się przydała ;)

Źródło: http://home-you.com/pl/

Oprócz tego w koszyku było sporo gałek z różyczkami. Niestety te były już plastikowe. Nie przypadły mi do gustu w ogóle. Wyglądały mniej atrakcyjnie niż na poniższym zdjęciu.

Źródło: http://home-you.com/pl/
Zakupy zatem uważam za udane.



 Szabeli