Cute Polka Dotted Grey Bow Tie Ribbon Szabeli w domu: transfer nitro
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą transfer nitro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą transfer nitro. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 kwietnia 2016

Szkatułka dla Młodej Pary

Ostatnio miałam okazję stworzyć szkatułkę z okazji ślubu. Postawiłam na prostotę. Na zewnątrz biel z małą plamą złota w postaci zamknięcia, reliefy: róże na przedzie i listki na bokach.




W środku zadziało się trochę więcej. Bo jest i napis (transfer nitro) i nawiązujący do motywu z reliefów złoty wzorek. Ale na tym koniec. Łatwo przedobrzyć zatem trzeba się mocno pilnować i przywoływać do porządku :)



Szabeli

piątek, 27 listopada 2015

I znów deski. I Harry Belafonte.

Tym razem użyłam deski w nieco mniej klasycznym stylu. W związku z tym, iż metalowy uchwyt nadaje jej nieco nowocześniejszego wyrazu, zrezygnowałam ze spękań. Napis wykonany za pomocą szablonów i pasty strukturalnej. Po pomalowaniu dość mocno został przetarty. Szczerze mówiąc, mogłabym "produkować" same deski do krojenia. To jest niesamowita frajda :)




A tutaj deska, którą wykonałam dla bliskiej osoby. Żadnych udziwnień tu nie ma. Tylko drewno, transfer i lakier.



A na koniec kilka zdjęć mojego najmłodszego towarzysza. Bojowniki fascynują mnie od lat. Miałam kilkuletnią przerwę, ale wróciłam do starej miłości. Boli mnie to, że te rybki trzymane są często w zatrważających warunkach. Traktowane są jako element wystroju, a nie jak żywa istota. Kula, wazon, "akwarium" o pojemności kilku litrów to zwykłe okrucieństwo. Kulę w domu mam. Otrzymałam w niej pierwszego Bojownika. Ale przy pierwszej okazji zakupiłam dla niego "dom" 60 litrowy. A kulę używam do innych celów. O czym nie omieszkam napisać w kolejnym poście.

Harry Belafonte



Władzio i jego "telewizja na żywo"

Szabeli

niedziela, 20 września 2015

Wszędzie dobrze... po raz drugi

Dokładnie taki sam obrazek już robiłam i pokazywałam. Poprzednio jednak tekst został wydrukowany. Nie do końca pasowała mi różnica pomiędzy bielą kartki, a przygaszoną bielą ramki. Tym razem napis naniosłam za pomocą nitro na wcześniej pomalowany, tą samą farbą co ramka, kawałek cienkiej płyty MDF. I teraz efekt jest taki, jak być powinien. Co prawda praca trwała dwa razy dłużej, ale przecież to dla mnie sama przyjemność :)




A tak to wyglądało z wydrukiem na kartce.


Szabeli

piątek, 6 lutego 2015

Kuchnia pełna miłości

Ale mnie wzięło na deski do krojenia ;) Kolejna do kolekcji. Tym razem szarość przełamana odrobiną koloru khaki. Do tego spękania, postarzenia i transfer nitro - czyli wszystko co lubię. 

Napisy są w języku polskim. Nie ukrywam, że bardzo lubię nasz język i staram się najczęściej stosować go w pracach (czasem sięgam niestety po angielski czy francuski). Zwłaszcza w dobie wszechobecnych zapożyczeń i dziwnych skrótowców. Nie wiem jak Was, ale  mnie rażą również błędy ortograficzne w publicznych wypowiedziach. Oczywiście jesteśmy tylko ludźmi i każdy ma prawo popełnić "byka", ale jeśli widzę tekst typu "boorze pomuz mi modloc sie do ciebie wiem ze wrzyciu pobłodziłem" (autentyk z profilu społecznościowego pewnego pana, który wsławił się w moim mieście zabiciem psa), to aż mnie telepie. Ale może trochę przesadzam? 

Wracając do tematu. W związku z tym, iż napisy są po polsku, zgłaszam moją pracę na "Wyzwanie" w Starym Pianinie.






Przypominam o Candy. Zapraszam serdecznie. Jelonek aż trzęsie się z radości, by trafić do nowego domu :)


Szaba

środa, 24 września 2014

Lepiej całuję...

I już jesień. A ja lubię słońce i ciepło. Zaczyna się trudny dla mnie czas, gdyż jestem książkowym przykładem "zmarźlucha". Oby do wiosny!

W chwili natchnienia do pracy postanowiłam wykorzystać drugą z zakupionych desek. Tym razem postawiłam na szarość. Do tego napis na Nitro i lakier.




Dziś Władzio kończy cztery miesiące. Z tej okazji minisesja zdjęciowa  w promieniach słońca. Jutro kolejna wizyta u pana doktora. Trochę tam się nachodziliśmy. I obawiam się, że jeszcze trochę pochodzimy, gdyż kotek pierwsze miesiące życia spędził w niezbyt przyjaznym mu miejscu. Gdy go pierwszy raz zobaczyłam, był przerażoną, nieruchomą włochatą kulką, z przyciętymi wąsikami, w uszach tańcował świerzb, a na skórze szalały ogniska grzyba. Nie mogłam go tam zostawić. Ale walczymy, walczymy. Trzymajcie kciuki za malca.






Szaba

środa, 17 września 2014

Home sweet home

Dziś krótko. Ramkę kupiłam w Pepco. Spodobała mi się, choć jest z plastiku i pochodzi z wiadomo jakiego kraju. Będę musiała zrehabilitować się i uciszyć sumienie, kupując przez rok produkty wyłącznie pochodzenia polskiego (tylko czy to możliwe?).
Napis wykonałam za pomocą Nitro, na pomalowanym białą farbą kawałku tektury. 

Zbliżenie na detale
Ramka była prezentem dla pewnej wspaniałej kobiety
No dobra, kupiłam kilka tych ramek :)

A ta kupka futra to sprawca mojego permanentnego braku czasu na wszystko inne :) Mój Władysław. Bo przecież rękodzielniczki to głównie kociary, prawda?



Szaba

wtorek, 29 lipca 2014

Ozdobna deska

Dziś coś bardzo prostego, a mianowicie deska do krojenia. Nigdy nie myślałam o zdobieniu desek, ale skoro wpadła mi w ręce, to oprzeć się nie mogłam. Zwłaszcza, że kosztowała... 2,99zł! Tak! Zakupiłam ją w sklepie typu "Wszystko po piątaka". Bardzo rzadko bywam w takich sklepach, gdyż jestem przeciwniczką chińskiego badziewia. Czasem jednak komuś towarzyszę. Lubię pooglądać, co ci Chińczycy nowego wyprodukowali. Tym razem, ku memu zdziwieniu, okazało się, że można tam dostać także produkty polskie. Poniższa deska do nich należy. Dlatego wzięłam ją z czystym sumieniem. Zwłaszcza, że to kawał solidnego drewna, ładnie przycięty, bez zadziorów, dziur czy krzywizn. W porównaniu z tym, co widywałam w "chińskich centrach handlowych", w których byłam może ze 4 razy w życiu (nie mogę znieść tego "zapachu"-  po każdej wizycie oczy mnie szczypały, aż strach pomyśleć co to za świństwo i  jaki ma wpływ na pracujące tam, nieraz i po 10 godzin, osoby), to dzieło sztuki rzemieślniczej :)




Deska jest dość mała, dzięki czemu nie będzie elementem przytłaczającym wystrój kuchni. Napis wykonałam za pomocą rozpuszczalnika Nitro. Pierwszy raz używałam go na malowanym drewnie. Wyszło nieźle. Na pewno efekt widać szybciej, niż przy użyciu medium typu Mod Podge. Ale łatwiej o rozmazanie. Do napisów pewnie nieraz jeszcze użyję rozpuszczalnika, ale nie wyobrażam sobie, by w ten sposób próbować przenosić np. zdjęcia.




A tu dwie kolejne deski, czekające na mój twórczy amok :) Ta z uchwytem to już taka droższa była. 5,99 całe musiałam zapłacić. 


Szaba

poniedziałek, 31 marca 2014

Zakładki

Trochę ruszyłam z miejsca. Nie obyło się jednak bez problemów. Okazuje się bowiem, że, by dostać w moim mieście nieprzeterminowany lakier akrylowy, trzeba się nieźle nabiegać. Ale się udało. 

Teraz zafiksowałam się na zakładkach do książek. Poniżej pierwsza z nich.



Z jednej strony ozdobiona jest grafiką mojego autorstwa, z drugiej zaś, znanym większości z Was, napisem. Zakładka jest bardzo prosta, bez udziwnień, biało-czarna. To chyba moja estetyka. Im mniej się dzieje, tym lepiej. Na zdobienie czekają już trzy kolejne. Najprawdopodobniej również poprzestanę na bieli i czerni.

Szaba

czwartek, 19 grudnia 2013

Dwustronne podkładki

Podkładki wykonałam dla siostry. Odrobinę je spersonalizowałam wpisując imię. Na drugiej stronie umieściłam wzór toile de jouy. Nadruk dodałam za pomocą Mod Podge. Grafika na woreczku została stworzona poprzez transfer Nitro.




Uwielbiam wzory Toile de jouy. Kojarzą mi się trochę z, obecną swego czasu w wielu domach, porcelaną z serii "Miłość wiedeńska". Pamiętacie?

Szaba


poniedziałek, 4 listopada 2013

Transfer na poszewkach

Przyznaję, że z nieukrywaną zazdrością patrzyłam na poszewki ozdobione napisami czy rysunkami w stylu retro. Nie wiedziałam, że sama mogę stworzyć takie małe dzieła. Pewnego dnia trafiłam na hasło "transfer nitro", poczytałam i popędziłam do marketu budowlanego po zestaw początkującego transferowca czyli taśmę malarską i rozpuszczalnik Nitro. Okazało się, że to łatwiejsze niż przypuszczałam. Wystarczy drukarka laserowa i duuużo cierpliwości, zwłaszcza przy dociskaniu każdego fragmentu brzegiem łyżeczki (bez tego odciski były słabiutkie i bladziutkie, a chciałam jak najbardziej wyraźne).

Oto moje pierwsze dzieła



Czcionki w stylu Art Deco zostały przeze mnie użyte z premedytacją. Chciałam, by poszewka "napisowa" łączyła się tematycznie z poszewka "obrazkową", na której pojawił się mój ulubiony bohater książkowo-filmowy...


...Monsieur Hercule Poirot :)

Jak wpadłam w szał tworzenia, to nie mogłam przestać. Stworzyłam zatem poszewkę dla mojego siostrzeńca.


Trojaczki razem

Ciąg dalszy oczywiście nastąpi. 


Szaba